Solino na krawędzi. Protest pracowników to spór o bezpieczeństwo energetyczne Polski
Od ponad czterech miesięcy w Inowrocławskich Kopalniach Soli „Solino” trwa protest głodowy. Pracownicy ostrzegają, że bez nowych inwestycji i ochrony krajowego kompleksu sodowo-solnego Polska może utracić nie tylko miejsca pracy i ważną gałąź przemysłu, lecz także możliwość dalszej rozbudowy strategicznych magazynów paliw.

Spór wokół Inowrocławskich Kopalń Soli „Solino” dawno przestał być zwykłym konfliktem pracowniczym. W jego centrum znalazły się podziemne kawerny, w których przechowywana jest znaczna część strategicznych rezerw ropy naftowej i paliw płynnych. To jeden z najważniejszych, choć na co dzień niemal niewidocznych elementów polskiego systemu bezpieczeństwa energetycznego.
Pracownicy rozpoczęli rotacyjny protest głodowy 15 marca 2026 roku. Domagają się przede wszystkim opracowania długoterminowego programu dla kujawskiego kompleksu sodowo-solnego, uruchomienia nowych inwestycji oraz zagwarantowania, że infrastruktura istotna z punktu widzenia państwa nie zostanie podporządkowana wyłącznie doraźnym decyzjom biznesowym.
Bezpośrednim źródłem obaw są plany sprzedaży części polskich aktywów sodowych należących do Qemetiki, czyli dawnego Ciechu, niemieckiemu koncernowi K+S. Qemetica jest głównym odbiorcą solanki wydobywanej przez Solino. Zdaniem protestujących ewentualna zmiana właściciela zakładów może mieć wpływ na funkcjonowanie całego systemu – od eksploatacji złóż, przez produkcję chemiczną, aż po tworzenie nowych podziemnych magazynów.
Solino nie jest tradycyjną kopalnią, w której sól pozyskuje się metodami mechanicznymi. Wydobycie odbywa się przez wtłaczanie wody do podziemnych złóż. Powstająca w ten sposób solanka trafia następnie do zakładów chemicznych.
Z punktu widzenia państwa równie ważne jak sam surowiec jest jednak to, co pozostaje pod ziemią. Po wypłukaniu soli powstają szczelne komory, czyli kawerny, które można wykorzystać do magazynowania ropy, paliw i gazu. W przyszłości mogą również służyć do przechowywania wodoru, dwutlenku węgla lub innych substancji niezbędnych dla energetyki i przemysłu.
Takie magazyny są stosunkowo tanie, mają dużą pojemność i są chronione przez kilkusetmetrową warstwę skał. Są tym samym mniej podatne na awarie, ataki z powietrza czy inne zagrożenia niż wiele instalacji naziemnych. Według informacji przywoływanych w materiale Kanału Zero infrastruktura związana z Solino zabezpiecza blisko połowę polskich strategicznych rezerw ropy.
Pracownicy ostrzegają przed wyczerpaniem złóż
Związkowcy wskazują, że problem nie ogranicza się do planowanej transakcji Qemetiki. Ich zdaniem obecnie eksploatowane złoża stopniowo się wyczerpują, a bez nowych koncesji, odwiertów i inwestycji Solino może w perspektywie około dziesięciu lat utracić podstawy dalszego funkcjonowania.
Kolejnym sygnałem ostrzegawczym jest wstrzymanie produkcji soli warzonej. Protestujący domagają się budowy nowej warzelni, zagospodarowania złóż Łanięta, Lubień i Damasławek oraz utworzenia spółki celowej odpowiedzialnej za rozwój państwowego systemu solno-magazynowego.
Postulują również przejęcie przez Skarb Państwa kontroli nad najważniejszymi aktywami kompleksu oraz powstrzymanie sprzedaży infrastruktury, która może mieć znaczenie dla bezpieczeństwa surowcowego i energetycznego kraju.
W ocenie zakładowej „Solidarności” bez trwałego odbiorcy solanki trudno będzie kontynuować wydobycie, a bez wydobycia nie powstaną kolejne kawerny. Sprzedaż zakładów sodowych nie może być więc analizowana w oderwaniu od funkcjonowania kopalni i podziemnych magazynów.
Głodówka prowadzona jest rotacyjnie. Miejsca osób, które z powodu pogarszającego się stanu zdrowia nie mogą kontynuować protestu, zajmują kolejni pracownicy. Część uczestników wymagała pomocy medycznej, a niektórzy trafili do szpitala.
Przewodniczący zakładowej „Solidarności” Jerzy Gawęda podkreśla, że protest nie dotyczy wyłącznie miejsc pracy. Jego zdaniem stawką jest zachowanie w Polsce infrastruktury oraz kompetencji pozwalających budować niezależność energetyczną w obszarach, w których kraj pozostaje uzależniony od importowanych surowców.
Związkowcy przekonują, że państwo powinno kontrolować cały łańcuch – od wydobycia solanki i jej wykorzystania przez przemysł chemiczny po budowę i eksploatację kawern magazynowych. Obawiają się, że zagraniczny inwestor będzie podejmował decyzje przede wszystkim z punktu widzenia własnej grupy kapitałowej, a nie potrzeb polskiego systemu energetycznego.
O proteście zrobiło się głośno po wizycie byłego prezesa Orlenu, obecnie europosła Daniela Obajtka, oraz posła Przemysława Czarnka. Politycy poparli postulaty protestujących i opowiedzieli się za utrzymaniem strategicznych aktywów pod kontrolą polskiego kapitału.
Obajtek chciał osobiście dołączyć do głodujących. Podczas próby wejścia do siedziby spółki doszło jednak do ostrej wymiany zdań i szarpaniny pomiędzy nim a prezesem Solino Wojciechem Kotlarkiem. Incydent zdominował medialne relacje, choć nie rozstrzygnął zasadniczych pytań dotyczących przyszłości kopalni.
Zarząd Solino nie przedstawił w materiale Kanału Zero szerokiej odpowiedzi na zarzuty pracowników. Prezes spółki odmówił udzielenia pełnego wywiadu, przez co stanowisko kierownictwa zakładu nie zostało szczegółowo zaprezentowane.
Rząd nie widzi zagrożenia dla magazynów
Ministerstwo Aktywów Państwowych odrzuca twierdzenie, że sprzedaż aktywów Qemetiki niemieckiemu inwestorowi musi zagrozić funkcjonowaniu podziemnych magazynów paliw. Według resortu system zapasów obowiązkowych opiera się na ustawowym podziale odpowiedzialności i nie jest bezpośrednio uzależniony od struktury właścicielskiej zakładów sodowych.
Ministerstwo poinformowało również, że Orlen analizował w 2025 roku możliwość przejęcia polskiego biznesu sodowego Qemetiki. Po ocenie aktywów, ich znaczenia dla grupy oraz możliwych synergii koncern nie zdecydował się jednak na złożenie oferty.
To stanowisko nie rozwiewa wszystkich obaw protestujących. Formalne bezpieczeństwo obecnie funkcjonujących magazynów jest bowiem czymś innym niż zapewnienie długoterminowego rozwoju kopalni, powstawania nowych kawern i utrzymania krajowego odbiorcy solanki.
Spór wokół Solino pokazuje, jak silnie powiązane są przemysł chemiczny, wydobycie soli oraz bezpieczeństwo energetyczne. Decyzja dotycząca jednego zakładu może wywołać konsekwencje dla całego łańcucha gospodarczego.
Dlatego najważniejsze pytanie nie powinno sprowadzać się wyłącznie do narodowości przyszłego inwestora. Znacznie ważniejsze jest to, czy po sprzedaży aktywów zostanie zagwarantowany odbiór solanki, rozwój nowych złóż i kawern, utrzymanie krajowej produkcji soli i sody oraz dostęp państwa do infrastruktury strategicznej.
Bez odpowiedzi na te pytania zapewnienia, że obecne magazyny są bezpieczne, mogą okazać się niewystarczające. Protest w Solino jest bowiem nie tylko reakcją na jedną planowaną transakcję. To przede wszystkim ostrzeżenie przed brakiem długoterminowej polityki dla sektora, od którego zależy część polskiego bezpieczeństwa surowcowego, przemysłowego i energetycznego.
